bardzo, baardzo Was przepraszam :C wiem, nie ma nic na moje usprawiedliwienie, ale nie mam wpływu na własne życie, nie potrafię zwolnić czasu, który mknie jak szalony, nie pozwalając mi zrobić wiele.. jak np. regularnie pisać dla Was opowiadania. jest mi z tego powodu bardzo przykro. Ale niestety, nie rozstaję się z Wami c; byłam, jestem, i mam zamiar długo z Wami być. pomimo tego, że mam bardzo duży niesmak, po tym jak potraktowali wątek Hany i Piotra w serialu.. - staram się myśleć optymistycznie.
a teraz wracam...
przepraszam, za ilość tekstu.... obiecuję, popracuję nad tym!
__________________________________________________________________________-Chcę byś była szczęśliwa .. - szepną, a jego ciepły, miętowy od gumy do żucia, oddech połaskotał ją po policzku, który w ciągu sekundy znów był mokry i lśniący od fali słonych łez.. - Ale... - zatrzymał się na moment, by dobrać odpowiednie słowa. - Ale... zasługujesz na więcej, niż ja mogę Ci dać. Chcę, byś była szczęśliwa, słyszysz..? - jego głos był przepełniony smutkiem i delikatnie drżał od nadmiaru emocji.. - zamknął oczy i oparł swój nos o jej rozpalone czoło. Gdy poczuł, że jest bardzo gorąca, oderwał się od niej i przyłożył swoją chłodną dłoń, którą gładził dotychczas jej policzek, na czole, sprawdzając czy naprawdę ma podwyższoną temperaturę. - Masz gorączkę - rzekł. Uśmiechnęła się smutno pod nosem.
-Hmm.. możliwe.. - odparła, przecierając nos. - Zmarzłam trochę.. Nie sądziłam, że będzie tu taka pogoda, ubrałabym się cieplej.
-Brałaś jakieś leki? - zmartwił się.
-Nie jeszcze nie.. jakoś nie miałam głowy. Pójdę się wymyć, wezmę coś i położę się.. jestem padnięta - zmieszała się trochę. Podniosła leżące dotychczas ubrania i otworzyła drzwi od łazienki. Piotr odsunął się kawałek, poddając się.. Myślał, że uda im się choć trochę zbliżyć do siebie, tymczasem on znów stchórzył, a ona pogubiła się i uciekła. Jednego byli pewni - kochali się, a ta dłuższa rozłąka tylko ich w tym upewniła.
Weszła do łazienki, zamykając za sobą drzwi na klucz. Spojrzała na swoje blade odbicie w lustrze, zadając sobie pytanie co takiego jest z nią nie tak... Nie poznawała samej siebie, zmieniła się. Jeszcze kilka słonych kropel splynęło po jej gorących policzkach, przeszył ja dreszcz spowodowany podwyższona temperatura. Stwierdziła że musi wziąć się w garść. Od nowa zbudować swój silny charakter. Musi to zrobić, nie dla siebie.. dla Piotra. Ale ewidentnie potrzebuje w tym pomocy..
Gdy była już pod prysznicem, usłyszała głośne i natarczywe walenie w drzwi. Przestraszyła się.
-Hana! Hana!.. Muszę wyjść. Magda i Tosia miały poważny wypadek. -krzyczał do niej spod drzwi, nerwowym, łamiącym się głosem.
-Ale jak to..- była w szoku. -Piotr.. wszystko..w porz..- nie zdążyła dokończyć, ponieważ usłyszała trzaśniecie wyjściowymi drzwiami. Pospiesznie ubrała szlafrok i wyszła z łazienki. Nie myliła się, Piotra już nie było.